Beata Pleban
Urodzona 21 czerwca 1971 roku w Żołyni k/Łańcuta. Absolwentka II Liceum Ogólnokształcącego w Rzeszowie. Ukończyła studia polonistyczne w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Rzeszowie oraz Zintegrowaną Edukację Przedszkolną i Wczesnoszkolną w Tarnowskiej Szkole Wyższej.
Pracuje w Szkole Podstawowej im. Św. Jana Pawła II w Radomyślu Wielkim jako nauczyciel polonista.
Od najmłodszych lat pisze wiersze i opowiadania. Niektóre z nich ukazały się w antologii „Wiersze radomyskich poetów”, Mieleckich Rocznikach Literackich, a także w miesięczniku literackim „Poezja dzisiaj”. Wydała trzy tomiki poezji: Spojrzenie [2018] Zaufać nadziei [2024], W stronę światła [2026].
Została odznaczona Brązowym Krzyżem Zasługi. Jest wielokrotną laureatką konkursu literackiego „Na skrzydłach Dedala” oraz konkursu „Strzeż mowy ojców, strzeż ojców wiary”. Jej teksty zostały wykorzystane podczas uroczystości patriotycznych i lokalnych, występów Zespołu INVICTUS i obchodów rocznicy powstania Radomyśla Wielkiego. Beata Pleban bierze udział w Obchodach Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych i Biegu Tropem Wilczym oraz w Akcji Narodowego Czytania.
Organizuje spotkania z poezją w szkołach i innych ośrodkach. Jest koordynatorką corocznej Radomyskiej Wiosny Poetyckiej. Jako nauczyciel polonista przygotowuje uczniów do licznych konkursów literackich i recytatorskich, gdzie zajmują oni wysokie miejsca. Śpiewa w radomyskim chórze „Echo”. Wzięła udział w operze G. Verdiego „Traviata”, przygotowanej przez Dębickie Towarzystwo Muzyczno-Śpiewacze i uroczystym koncercie z okazji beatyfikacji Jana Pawła II wraz z zespołem „TURNIOKI”. Lubi literaturę piękną i teatr. Jest mężatką, ma córkę i syna.
Pozwól mi Boże
uczyć, pisać i śpiewać
patrzeć w dziecięce oczy
dłoń w dłoni męża chować
tęsknić za wiosną
uciekać od zmartwień
włos dzielić na czworo
myśleć, wspominać
planować i czekać
pozwól mi Boże
żyć
Moje Westerplatte
Idę pod górę ścieżką stromą
podjętych obowiązków
Walczę o słuszne sprawy,
o które nie sposób nie walczyć
Od powinności moich się nie uchylam
W postanowieniach trwam
Niekiedy myśl się rodzi
by uciec, gdzieś się schować
Ale nie można zdezerterować
Każdy ma w życiu swoje
Westerplatte
Miłość
Dawna miłość
Prosta, skromna, zagubiona
Ta Cecylii i Jana
Ta zbawiona
A dzisiejsza
Szybka, z górnych półek, idealna
Czemu znowu rozwiedziona?
Istnieje taka miłość
Istnieje taka miłość głęboka
Oczekiwaniem serce wypełnia
Jeszcze nie widzi, a już kocha
I duszę dumą przepełnia
Istnieje taka miłość prawdziwa
Co patrzy w oczęta zawsze szczere
Co delikatne rączki w swoich skrywa
I wybaczyć potrafi tak wiele
Istnieje taka miłość radosna
Co rozkwita w uśmiechach na twarzy
Pocałunkami pachnie jak wiosna
I pozwala dziecku ciągle marzyć
Istnieje taka miłość zniewalająca
Co większej już na świecie nie ma
Co wczoraj, dzisiaj, bez końca
Taka miłość matki do córki i syna
Z Tobą
Mężowi
Jak wiele wspólnych wieczorów
Świtów rozbudzonych
Ile ulotnych spojrzeń
Rąk splecionych
W zakamarkach szarości
I w rozkwicie słońca
Jak wiele już lat z Tobą
I oby wiele do końca
Obawa
Drżę jak osika na wietrze
o jutrzejszy dzień
serce zamknięte w rozterce
niespokojny sen
Milionami spóźnionych chwil
idzie przyszłość
twarda jak orzech
wciąż nie do zgryzienia
Dlaczego
Dlaczego tak się stało Boże
Czy tak być musiało
Pytania dzisiaj mnożę
Jaki sens to miało
Odeszli najlepsi z nas
Mądrością, misją, wiarą
Dlaczego znów katyński las
Nie pojmę żadną miarą
Nadzieją czoło me zdobisz
Mimo że dusza się lęka
Ty Boże wiesz, co robisz
Choć po ludzku serce pęka
Szczęśliwy, co wolność odkrył
w skrzydłach rozpiętych
Roztańczone jego serce
dusza wniebowzięta
Otulony chmurami unosi się
w bezkresnej przestrzeni
Już ptakom nie zazdrości
nic nie pragnie zmienić
Chciałby tylko chwilę uchwycić
na zawsze, bo ciągle mało
Zbyt to jednak cudowne
by wiecznie trwało
Traviaty pejzaże
W kulisach serce drży
Gdy pierwsze dźwięki słyszę
To wcale mi się nie śni
Już czas rozpocząć grę
Violetty śpiew rozbrzmiewa
Ja tutaj jestem? - tak
I myśl we mnie dojrzewa
Że to szaleństwa smak
Uniesiona Adamka batuta
Piękne solistów twarze
Orkiestry za nutą nuta
Traviaty to pejzaże
Szalony bal aż do świtu
Cudowny pląs Cyganek
Chór matadorów z Madrytu
Scena za sceną wyśpiewane
Na chwałę i cześć miłości
Która do wyrzeczeń zdolną była
Łzę roniąc w samotności
Zranić nie potrafiła
Spotkanie zakochanych
O wspólnej przyszłości marzenia
Skupienie na twarzach zebranych
I szczere widowni wzruszenia
Wątłe ciało chorobie ulega
Przed oczyma życie się przewija
Ostatni czuły gest Alfreda
I nagle wszystko cicho mija
Już czas zakończyć grę
To wcale mi się nie śni
Ostatnie brawa słyszę
A serce ciągle drży
Sumienie
Sumienie nie milkniesz
Gdy wokół hałas nieznośny
Sumienie nie milkniesz
Gdy cisza w uszy kłuje
O sędzio sprawiedliwy!
Ty zawsze pracujesz
Nie zapomnij
Martwisz się, biegniesz, kupujesz co trzeba
By móc żyć na tym świecie
Ziemia jest tylko przystankiem do nieba
Czy pomyślałeś o bilecie?

Urodzona 22 stycznia 1954 roku w Rzeszowie. Tam też ukończyła II Liceum Ogólnokształcące oraz studia w Wyższej Szkole Pedagogicznej. Z wykształcenia rusycystka i polonistka. W zawodzie nauczyciela przepracowała 35 lat, w tym 33 lata w Szkole Podstawowej im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Tuszymie.
Urodzona 15 grudnia 1978 roku w Pszczynie. Z Mielcem związała się od połowy lat 90. XX w., włączając się i współtworząc życie literackie miasta. Została członkiem Towarzystwa Miłośników Ziemi Mieleckiej im. prof. Władysława Szafera i Mieleckiej Grupy Literackiej SŁOWO oraz Regionalnego Stowarzyszenia Kultury w Rzeszowie. 
Rodowita Mielczanka, tutaj ukończyła Szkołę Podstawową oraz Liceum Ogólnokształcące. Absolwentka Wychowania Przedszkolnego w Tarnowie, WSP w Kielcach o kierunku Nauczanie początkowe, posiada stopień nauczyciela dyplomowanego. Instruktorka harcerska aktualnie działająca w Kręgu Instruktorów.