Zawiało jesienią przy progu
Ściany przesiąkły nostalgią
Żart udał się Panu Bogu
Losu igraszka z powagą
Omackim spojrzeniem wiedziona
Na ławce cichutko przysiadła
Krucha, leciwa, zgarbiona
Maglem przemilczeń pobladła
Wyblakłym płaszczem nieśmiała
Nicią czułości łatana
Obol na drogę...
Pod serce
Miłość
Nam darowana