Maziarz Danuta - urodziła się w 1958 roku w Mielcu. Tutaj ukończyła Szkołę Podstawową nr 6, a następnie II Liceum Ogólnokształcące im. M. Kopernika. W okresie szkolnym trenowała w sekcji gimnastycznej FKS Mielec oraz tańczyła w Zespole Pieśni i Tańca „Rzeszowiacy”. Studiowała na AWF w Warszawie. Po obronie pracy magisterskiej powróciła do Mielca, gdzie pracowała w Szkole Podstawowej nr 3.  
W wolnych chwilach pisała „do szuflady”. Publikowała też artykuły na szkolnej stronie internetowej /„Anglia, Walia, Irlandia”, „Tylko we Lwowie”, „Weekend w Bieszczadach”, „Lato na Majorce”, „Nauczyciele zwiedzają Portugalię”…/

Obecnie emerytka, szczęśliwa żona, mama i babcia. Uważa, że emerytura to świetny czas na rozwijanie swoich zainteresowań i pasji. Lubi aktywny tryb życia, ciekawe podróże, fotografowanie i spektakle muzyczne. Zachwyca ją piękno krajobrazu, bezmiar wszechświata i jego Stwórca. Wciąż na nowo odkrywa uroki poezji.

Od 2020 roku należy do Mieleckiej Grupy Literackiej SŁOWO TMZM. Jej wiersze ukazały się na stronie internetowej MGL SŁOWO oraz w almanachach: „W przestrzeniach wyobraźni” i „Pozwólmy mówić słowom”. Publikuje również w mieleckim piśmie parafialnym „IKONA". W 2024 roku ukazał się jej debiutancki tomik poezji: „Z nurtem czasu”. .

Otrzymane nagrody:
* I miejsce w Ogólnopolskim Konkursie o Św. Janie Pawle II „Co powiedzieć chciałeś, kiedy w oknie stałeś…”/forma literacka dla dorosłych/ - 2020 rok
* Trzykrotna laureatka konkursu „(nie)Odkryta ziemia mielecka. Nagroda artystyczna im. Marii Błażków” – I i III miejsce w kategorii proza /2021 i 2023 rok/ oraz II miejsca w kategorii poezja /2022 rok/.
* II miejsce w Konkursie literacko – poetyckim dla seniorów /Senioralia 2022/
* II miejsce w konkursie fotograficznym: „Szukanie historii. Tropami zabytków językowych Mielca” /2022 rok/
* Wyróżnienie w konkursie twórczości poetycko-literackiej dla seniorów /2023/
* III miejsce w XIII Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Na skrzydłach Dedala” – Mielec 2023

POTOMKOWIE DEDALA

Nogi stąpają po ziemi
a głowa
pełna ikarowego zachwytu
snuje nowe plany.
Potomkowie Dedala
unoszą się wysoko
wyżej, jeszcze wyżej
przekraczając granice niemożliwego.

Uwolnieni od grawitacji
zamknięci
w statkach powietrznych.
Wolni
a jednak ograniczeni.
Zdobywcy kosmosu
uzależnieni od tlenu.

Trudno balansować
między Dedalem a Ikarem
między granicami
bezpieczeństwa i poznania.
Wznieść się ponad rutynę
nie ignorując linii rozsądku.

Potomkowie Dedala
zamknięci
w statkach kosmicznych
uwieczniają w kadrze
marzenia Ikara.
Inspirują
nowych Odkrywców
gotowych zaryzykować wszystko
nie mając gwarancji na nic.

Poszukiwacze wolności doskonałej.


UKRYTE PIĘKNO
Najpiękniejsze miejsca na ziemi
to te, z dala od zgiełku
gdzie otulony ciszą
płynie w powietrzu
szum strumyka
a gwiazdy czekają
na marzycieli
gdzie zagubione
w drzew gęstwinie jeziora
wciąż niecierpliwie wyczekują
swoich nowych odkrywców.
To tutaj stajesz się częścią natury
jej oddechem
zanurzasz się w jej barwach
upajasz odgłosami
szeptami, wyznaniami
przekraczasz granice czasu
i przestrzeni.

Natura, to ty.

Miłość

Miłość
to powiew wiatru
zapach akacji
i śpiew słowika
uśmiech co płacze
łzy co się śmieją
dwóch serc muzyka.

Sielanka
Miłość chabrów i maków
w łanach zbóż ukryta
taka prosta i skromna
a tak znakomita

CZTERY PORY ROKU
Wiosna
Bzy, stokrotki, kasztany,
bratki, tulipany,
kwitną wśród śpiewu ptaków
wiosny pejzażami.

Lato
Lato kolorami dojrzewa
myśli leniwe rozgrzewa
tylko drzewa nieruchomo wyniośle
słuchają jak trawa rośnie.

Jesień
Lecą z nieba deszczu strugi
w trawie kąpią się kasztany
a artysta roztargniony
rozlał farby w drzew korony.

Zima
Szroni drzewa mróz siarczysty
i w baśniowych krajobrazach
promienisty uśmiech słońca
odbija się w ludzkich twarzach.

Codzienność
Codzienność zwyczajna
powszednia i szara
codzienność tak zwykła
że do przewidzenia
codzienność
niezmiennie w rutynę ubrana
chociaż dni mijają
nic się w niej nie zmienia.

Jak taka codzienność może nas zachwycać?
I co w niej szczęśliwe, skoro nieszczęśliwa?

Dowiesz się gdy stracisz
co naprawdę znaczy
ten urok ukryty
spokojnego życia

że każdy dzień nowy
to dar niesłychany
za darmo
w Twe ręce na służbę oddany.

List do Jana

„ Nie posprzątasz mieszkania
nie podlejesz dziś kwiatków”
„Duszę skrzypiec obudzisz”
grając przy swoim dziadku.

„Nie przeczytasz gazety
nie zapłacisz podatku”
Już zapięty w „Sutannie”
guzik życia ostatni.

Zostawiłeś nam wiersze
i na płycie śpiewanie.
My będziemy pamiętać
Ty też wspomnij nas Janie.

/wiersz dedykowany Janowi Robakowi, a napisany, jako odpowiedź na jego wiersze: „Stare skrzypce po dziadku” i „Sutanna”/.

Danuta Maziarz



Spacer

Idziemy razem
śladami przeszłości.
Powoli stawiasz kroki
w obcym tu i teraz.
Przemierzamy przeszłość
przysłoniętą niepamięcią.
Wydobywamy z niej
promyki słońca.

Jutro pójdziemy
tą samą drogą.
W starych śladach
odkryjesz nowe.
Znowu zanurzysz się
w niepamięci.
Odwiedzisz obce
tu i teraz.

Tymczasem
bój wygrany.
Razem idziemy
śladami przeszłości.
Niepamięć
nas nie zniewala.
Trzymamy się
mocno za ręce

bo tylko miłość się liczy

a Miłość
to my Mamo.

Moje miasto

W moim mieście
wszystko takie moje
widok z okna
znajome ulice
śmiech przyjaciół
serca niepokoje
szkolny dzwonek
splecionych rąk dwoje.

To z Wisłoki nurtem zawsze płyną
najpiękniejsze dziecięce wspomnienia
i choć życie ciągle gna to przodu
dawnych czasów ta pogoń nie zmienia.

W moim mieście
wysoko w obłokach
samolotów
znajoma muzyka
chór kibiców
wtóruje na dole
duch sportowy
mknie wciąż po ulicach.

To z Wisłoki nurtem zawsze płyną
najpiękniejsze młodości wspomnienia
i choć życie ciągle gna to przodu
dawnych czasów ta pogoń nie zmienia.

W moim mieście
na zegarze życia
wciąż się przeszłość
z przyszłością spotyka
a Patronka
czuwająca w górze
nad tym miastem
cichutko przemyka.

W moim mieście
wszystko takie moje.

Z tęczowej perspektywy
Rozpinasz tęczę
więc biegnę.
Głowę zanurzam w obłokach.
Zerkam dyskretnie na ziemię
by sprawy ogarnąć
z wysoka.
Wszystko jest dziwnie maleńkie
po ziemsku zagmatwane.
Gdy idę po tęczy
do Ciebie
spokój ogarnia mnie
Panie.

Gdyby
Gdyby tak można zmierzyć
mądrość i głupotę
i na tej podstawie
przydzielać robotę.
Głupi myśli, że mądry
a mądry, że głupi
jeden i drugi w błędzie
a obcy kraj łupi.

Samotność
Cisza tak głośna
że aż nieznośna

Krytyka
Krytyczne uwagi zmuszają do refleksji
pomagają widzieć siebie oczami innych
dla wielu to trudny kęs do zgryzienia
nie ma się czym delektować, a przełknąć trzeba.

Marzenia
Naukowcy zamknęli je
w kopule naszej głowy
ale one nie wiedzieć czemu
ulatują na zewnątrz.
Unoszą się wysoko
coraz wyżej
aż znikają w błękicie
otulone ciepłem radosnego słońca.
Wystarczy zamknąć oczy
by poszybować z nimi
w nieznaną niecodzienność.
Na skrzydłach wyobraźni
lekkie jak puch ciało
posłusznie podąża szlakiem marzeń.
Opadają łańcuchy grawitacji.
Jesteśmy wolni.

Dojrzewanie miłości
Bezgranicznie ufająca
miłość dziecięca
Pełna pytań bez odpowiedzi
miłość młodzieńcza
Nieustannie wątpiąca
miłość dorosła
I ta cicha
przekraczająca próg nadziei
miłość dojrzała.


Adam Kopacz
Rocznik 1955, z pochodzenia przecławianin.
Rysownik i regionalista utrwalający w rymowanej formie osoby, wydarzenia i miejsca związane z okolicami Przecławia – i nie tylko. Tworzy różnotematyczne wiersze, opisy, relacje. Przytacza fakty, opowieści, wspomnienia czy anegdoty.
Członek Stowarzyszenia Społeczno- Kulturalnego „RĘDZINY”w Tuszymie i działającej w strukturach Towarzystwa Miłośników Ziemi Mieleckiej, Mieleckiej Grupy Literackiej SŁOWO oraz Klubu Środowisk Twórczych a także Podkarpackiego Uniwersytetu Ludowego z siedzibą w Tuszymie. Nieco rzeźbi i muzykuje, lubi podróże i przyrodę.
Interesuje się historią, starą architekturą, nowinkami techniki i jest ciekawy świata.
Laureat Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „Na skrzydłach Dedala” - wyróżnienie (2019) II miejsce (2021), I miejsce (2023).
Uczestnik wystaw prac rzeźbiarskich organizowanych lokalnie oraz w Mielcu, Dębicy i Rzeszowie.


KRAKOWIACY czy LASOWIACY    
Rodząc się w Galicji, czyli na rzeszowskiej ziemi,
Do grupy etnicznej żeśmy przydzieleni.
W związku z tym przychodzi zastanowienie,
Jakiej genealogii jest nasze pochodzenie.
Etnografowie rzetelnie zbadać się starają,
które kultury tutaj większe wpływy mają.
Rejon przecławski jest w tej sytuacji,
Że leży na styku kilku dawnych nacji.
Przewijają się nazwy ludów sprzed wielu wieków,
Od Wiślan, Lędzian, po Krakowiaków i Lasowiaków.
Toczą się też pośród etnografów spory,
Którego terenu tyczy wpływ danej kultury.
Co do Przecławia , mowa jest o Krakowiakach,
Natomiast nad Wisłoką w Tuszymie - o Lasowiakach.
Do końca ten dylemat jest nierozstrzygniony,
W tradycji i ubiorze- trafny czy mylony?
Ale na regionalnych występach, podczas uroczystości-
W lasowiackich i krakowskich strojach Gości się tu gości.
Ważne, że piękny obyczaj został zachowany
I z pietyzmem młodym pokoleniom przekazywany.

Muzyka
Od zarania dziejów towarzyszy ludzkości,
W różnych sytuacjach, zależnie od okoliczności.
Jest przydatna a nawet bardzo nieodzowna,
Sprawia pewien klimat, staje się wręcz wymowna.
Podczas rytuałów, ceremonii, ważnych wydarzeń i uroczystości,
Dodaje nastroju, elegancji, przysparza wzniosłości.
W różnych odmianach, wersjach i stylach tworzona,
Do słuchania, kontemplacji, jako poważna bądź rozrywkowa.
Rytmiczna lub powolna, symfoniczna, jazzowa,
Reggae, country, soul, elektroniczna, popowa.
Może być chóralna, taneczna, solowa lub zespołowa,
Klasyczna, kameralna, marszowa i folkowa.
Każda ma swych zwolenników, gdyż na ludzi oddziałuje,
Uspokaja, wzrusza, koi, lub ożywia, pobudza, emocjonuje.
W chwilach radości czy smutku odpowiedni klimat budzi,
I każdy słucha takiej, jaką najbardziej lubi.
A formą wyrazu, której powyższa treść dotyka,
To jest wszelkiego rodzaju komponowana muzyka.


Rocznica
Rok dwa tysiące osiemnasty,
To czas stulecia NIEPODLEGŁOŚCI,
Z rocznicą tą wiąże się wiele zdarzeń-
Wspomina się je i organizuje uroczystości.

A różne były dzieje i losy
Tych , co dla Ojczyzny się poświęcali,
Gdyż w zrywach, wojnach czy kazamatach-
Dla Dobrej Sprawy życie oddawali.

Niełatwa była droga do Wolności,
Koszt- to zesłania, męki, zagłada istnień wielu,
Ale zwyciężył patriotyzm i zapał
W dążeniu do upragnionego celu.

Dzisiejsza Polska jest niezależna, wolna, suwerenna,
Rozwojem, prężnością, rozkwitem ,się chlubi,
Lecz trzeba pamiętać, że nie zawsze tak było-
Oraz nieść sławę zasłużonych ludzi.

Adam Kopacz

 

Stenia – Funia Krawiec
Urodzona w Mielcu w 1952 roku. Studia ukończyła w zakresie pedagogiki wczesnoszkolnej z elementami logopedii szkolnej w Kielcach. Posiada stopień nauczyciela dyplomowanego. Była harcerką w stopniu instruktora oraz solistką zespołów muzycznych „Delta” i „Relax”. Jako jedna z wyróżniających się Mielczanek została upamiętniona w czwartym tomie „Encyklopedii Miasta Mielca” Józefa Witka. Obecnie przebywa na emeryturze. W 2020 roku wydała „Wiersze wybrane” wspólnie z Łucją Polewską i Barbarą Kapinos. W 2021 roku wydano drugi tom „Wierszy wybranych”, do którego dołączył Piotr Kapinos z opowiadaniem „Gryf”. Do Mieleckiej Grupy Literackiej „Słowo” należy od roku 2021.Swoje wiersze publikowała też w almanach MGL Słowo „W przestrzeniach wyobraźni” (2021) i w almanachu wydanym przez MGL SŁOWO i Podkarpacki Uniwersytet Ludowy z siedzibą w Tuszymie w 2023 roku.
Stenia Krawiec promowała swój pierwszy samodzielny tomik „Okna” 19 listopada 2023 roku w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Mielcu.
Jak sama twierdzi „Okna to światło, otwartość szerokie perspektywy i nowe horyzonty. Odkrywanie piękna i przyjaźni.
Są okna prawdy i okna życia.
Promocja tomiku „Okna” Steni Krawiec [ZOBACZ>>]

Nostalgia
Był czas była radość
zachwyt i miłość
była wolność
wszystko było
takie proste
łatwe
i
naturalne
było pięknie

Ale nagle zatrzymał się czas
został smutek i żal
jest ciężko
i
smętnie
A ja kocham
i
tęsknię
że aż boli serce
tęsknię za czasem
który przeminął
za świeżym zapachem
skoszonej trawy
za czystym powietrzem
za słońcem tak przenikliwym
tęsknię
za ciepłem drugiej duszy
za wolnością bez ograniczeń
tak bardzo tęsknię

Czy tak miało być
Czy o to ci chodziło
Do czego doszedłeś człowieku

Wiersz powstał w czasie lock down


Marzenie
Widziałam piękną wiosnę
majestatyczną spokojną
zrywała kwiaty
w ogrodzie
na łące
układała je w bukiet
a każdy kwiat coś znaczył
stokrotka- niewinność – dziecka
fiołek - wierność swoim ideałom
tulipan- nadzieję na lepsze jutro
a hiacynt- pokój
a - róża miłość
Proszę cię wiosno
spełnij marzenie
Przynieś nam bukiet
wiary nadziei miłości
na lepsze jutro
i pokój na świecie
Obdarz radością
matki i ojców
uśmiechem wszystkie dzieci
spokojnym domem
i snem
niech zawsze w ich sercach
słońce świeci
wiosno!
Bądź zwiastunem dobrych wieści


Nie wyszło
Było lato
gorący lipiec
słońce tak cudowne
i
pogodne dni
było zauroczenie sobą
i
marzenia
żeby zawsze ze sobą być
lecz czas
zweryfikował wszystko
z wielkich marzeń
nic nie wyszło
każdy poszedł w swoją stronę
jest wspomnienie
więcej nic.


Łzy
Po zmienionej umęczonej
udręczonej twarzy
spływały łzy
dla małej dziewczynki
widok płaczącego mężczyzny
był bardzo bolesny
a przecież
nikt nie był w stanie
przewidzieć biegu zdarzeń
nikt nie był winien
ten obraz na zawsze
utkwił w sercu dziecka
już nigdy więcej
ani przed
ani potem
nie widziała płaczącego
ojca

Stenia–Funia Krawiec

 

Beata Borowska-Seter
Urodzona 15 grudnia 1978 roku w Pszczynie.
Pierwsze lata życia spędziła na Śląsku. Od 31 lat mieszkanka Mielca, gdzie z każdym rokiem odkrywa jego uroki.
Obecnie pracująca matka trzech synów.
Pracuje zawodowo, interesuje się historią i geopolityką.

 

 

 


***
Widziałam młodość…
Siedziała na ławce z papierosem w dłoni
Zgarbiona czekała aż wiatr deszcz przegoni
Piękna jak bogini narzekała głośno
Że przez te trawniki buty tylko mokną

Widziałam starość…
Tańczyła boso w deszczu o poranku
W pomarszczonej sukni przysiadła na ganku
Białe pukle włosów wiatr w warkocze splatał
Planowała podróż gdzieś na koniec świata

Zapytałam młodość czy pójść ze mną zechce
Znudzona odparła - mnie się chyba nie chce
Starość na te słowa błysnęła oczami
Jestem spakowana - kiedy zaczynamy?


***
Mówili o niej że wariatka
Gdy uparcie dążyła do celu
Że nie warta ni tynfa ni kwiatka
Nie poddała się a chciało wielu

Jej upadku czekali dewoci
Specjaliści od fałszu i świętych
Nikt nie palił się do pomocy
Każdy cudzym życiem zajęty

Ona biegła po swoje marzenia
Niosąc wieniec na głowie pogardy
Tylko Ci mogą życie swe zmieniać
Co nie boją się awangardy


***
Pod cudzą kołdrą ujrzeć najłatwiej
Krzywe poduchy, brudne pościele
We własnym łóżku światełko gaśnie
Po rozgrzeszenie pędzi w niedzielę

Sprawiedliwością krzywdę tłumaczy
Tych co odwagę sobą być mieli
Diabłem orzeknie, karę wyznaczy
Stęchlizny własnej ślepy pościeli

Brak tolerancji racją okrzyknie
Sobie podobnym brawo bić będzie
A jeśli w tłumie na moment zniknie
Kołtun na głowie rozpoznasz wszędzie


***
Po dwóch stronach stołu oboje siedzą
A blatu gładkość jak ocean dzieli
Dzisiaj niewiele o sobie wiedzą
Co ich łączyło już zapomnieli

Że sam ją wybrał on nie pamięta
W niej też się wszystko jakby zatarło
Żadne nie zadba by chociaż w święta
Spróbować wskrzesić coś co umarło

Cisza nad stołem rosła przez lata
Gdy obojętność burzyła mosty
Prawie pół wieku razem dla świata
Od dawna są już dla siebie obcy

O tym że kiedyś inaczej było
Niemi świadkowie na strychu świadczą
Pożółkłe zdjęcia a na nich miłość
Czasu nie cofną dziś nie wystarczą

 

Marzanna Olter
W latach 1983-1991 wiele czasu poświęciła działalności twórczej i społecznej. Była jednym z pierwszych członków Klubu Twórców i Sympatyków Kultury "Sęk" w Mielcu (później Stowarzyszenie Twórców Kultury "Sęk").  Publikowała swoje wiersze, artykuły, felietony, wywiady i recenzje w prasie lokalnej w Mielcu i regionalnej w Rzeszowie ("Głos Załogi", "Głos Mielecki", "Korso", "Nowiny", "Widnokrąg") oraz Tarnowie ("Temi", "Informator WDK). Wydała tomik poezji" W gałązkach leszczyny ukryta"(Mielec 1986) .Uczestniczyla w Zjeździe Krajowym Korespondencyjnego Klubu Młodych Pisarzy, Tarnowskim Forum Młodych Literatów, Literackim Hyde Parku w Dąbrowie Górniczej i Konfrontacjach Ruchu Artystycznego Młodzieży "KRAM" w Myślcu. Była współorganizatorem szeregu mieleckich  imprez, min. Przegląd Zespołów Muzycznych i Solistów "O Laur Sęka", Biesiada Literacko - Muzycznych, Mieleckich Nocy Poetów i Zaduszek Poetycko - Muzycznych. Uczestniczyła w nawiązaniu kontaktów i dwuletniej współpracy STK "Sęk" z Klubem Twórczej Młodzieży że Lwowa.

Od 1992 poświęciła się wychowaniu autystycznego syna i przerwała działalność twórczą. W 1995 roku na prośbę inicjatorów wydatnie przyczyniła się do powstania, zarejestrowania etc. Stowarzyszenia Seniorów Zespołu Pieśni i Tańca Rzeszowiacy.

Poeci lat osiemdziesiątych

Mocarze z nas nad mocarzami.
Tak łatwo w makulaturę obrócić
Jest nam wiersz czasami.

A potem toaletową rolkę z uczuciem
Wieszają szczęśliwcy
Końca wieku dwudziestego.

I czyż nie jest to mocarna poezja,
Gdy podtrzymuje skrzywione
Ramię reformy?

Lubię...

Lubię, gdy rozwijasz
Białe żagle nadziei.
Lubię, gdy odpływasz
Na ocean miłości.

Lubię, gdy podmuch wiatru
Rozwiewa moje włosy
Kiedy stoję na rei.

Lubię, gdy statek nasz
Dryfuje od portu do portu.

I lubię marzenie -
O jednej przystani,
Przy której po raz ostatni
Zarzucisz cumy.


Na dobranoc
Matce mej

Chodźmy spać Matko ma.
Rozpoczniemy jutro dzień nowy.
Może lepszy niż dzisiejszy,
Lecz nie gorszy, niż poprzednie.
Spracowalas się już dzisiaj.
Czas odpocząć po tym znoju.
Całe serce swe włożyłaś
W piękną pracę bytowania.
Niech więc piękny sen co Ci się przyśni,
Będzie jawą i nagrodą
Za Twych rąk - wielkie dzieło.

Interludium...

Dostojność kandelabrow
Plomienie świec
Przepiękny teatrów czar
Smuklosc ogrodu drzew.
Sugestywny dar czynienia dobra.
Wszystko to pojawiło się w Twych oczach.
Uśmiech,
Jak ciepły gest matczynych rąk
Sprawił życie
Smukłe dłonie
Mój mały świat muzyki uczyniły
Delikatnym musnieciem wiatru...

Jesienią miłość rozkwita

W pożółkłym liściu
W owocu dzikiej róży
W nalewkach
I konfiturach
W purpurze ścieżek leśnych
W ostatnich grzybach
Zamkniętych w sloiki
W muzyce Szopena
I jazzowych breajach
Rozkwita jesienna miłość nasza.


W odpowiedzi na...

Chory z urojenia?
Nieprawda.
On je gwoździe!
Dziwisz się?
Ty też pozwalasz sobie
Na ekstrawagancję.
Łowisz ryby-widma
Z zatrutej ściekami rzeki.
Twój kapelusz jakiś niedzisiejszy
- widać jesteś nie z tej epoki.
To też jest oryginalne.
Więc nie zdziw się facetowi
Który pewnego dnia zapyta Cię
- czy może mi Pan pożyczyć trochę tlenu?



Ortyl Zbigniew - urodzony 1 maja 1954 roku. Absolwent Politechniki Krakowskiej. Wiele lat przepracował w PKS Mielec, gdzie oprócz pracy zawodowej zajmował się również działalnością kulturalną współtworząc kabaret „Gwint”, w którym grał na akordeonie i gitarze.
Obecnie jest na emeryturze.
Jego pasją jest muzyka, sport, ogrodnictwo i poezja. Kilka piosenek z jego tekstami włączył do swojego repertuaru zespół wokalny „M jak Mielec”.
Od czerwca  2020 roku jest członkiem  Mieleckiej Grupy Literackiej SŁOWO.

Pamięci Jana Robaka

Ty z pasją pracując
W naszej grupie tworzyłeś
Ty, gdy ktoś chciał pomocy
To nigdy nie odmówiłeś

W swych wierszach i muzyce
Zawsze dążyłeś do celu
Twa perfekcja nas zachwycała
Nasz kolego i przyjacielu

Zawsze z pokorą i dokładnością
Muzykę ze słowami wiązałeś
By wszystko ze sobą grało
O to najbardziej dbałeś

Żegnamy Cię drogi Janku
Nie zapomnimy Ciebie
Ze byłeś tu razem z nami
A teraz jesteś w Niebie.

3.10.2022

Nasze małe ojczyzny


Tu kiedyś się urodziłeś,
tu większość życia przeżyłeś.
Tu pierwsze kroki stawiałeś,
tu często się uśmiechałeś.

Tu życia radości i smutki
w tym miejscu wciąż poznawałeś.
Tu piękno przyrody i świata
pełnymi garściami wciąż brałeś.

Wieczorem ojciec i matka
przed naszym Panem schyleni,
uczyli cię wiary, pacierza,
choć często byli zmęczeni.

Tu żyli wraz z tobą na co dzień
znajomi, rodzina, koledzy,
uczynni, pomocni w potrzebie
jak zawsze sąsiedzi zza miedzy.

Tu kogut swym pianiem cię budził.
Był pies, był koń i krasula,
jaskółka, bocian i wróbel,
kot mruczek, co się przytulał.

Choć mówią, że w świecie są miejsca
ciekawsze, bogatsze, piękniejsze,
że życie tu trudne i szare,
że społeczeństwo biedniejsze,

ja wiem, że pracując jak co dzień
- czy odpoczywam czy śnię
- wciąż kocham mą małą Ojczyznę
i szepczę jej: „Kocham Cię”.


Słowo

Apostoł Jan w prologu
określił to prawidłowo,
pod natchnieniem pisząc Ducha:
„Na początku było Słowo”.

Gdy kochasz i masz nadzieję,
i jesteś pełen radości,
wtedy najchętniej wymawiasz
to piękne słowo miłości.

Jest słowo słodkie i miłe,
co daje radość i siłę.
Lecz jest też okrutne i złe,
co z oczu wyciska łzę.

Poeto, mocarzu słowa,
dobieraj słów jak muzyk nut,
by ojczysta nasza mowa
była uczciwa i zdrowa,

byś nie rzucał słów na wiatr,
by rozumiał mowę brat,
by to, co mówią Twe usta,
nie było mową pustą.

Co robić, by lepszy był
nasz byt, dzisiejszy świat?
Szanować dane nam Słowo
sprzed wielu tysięcy lat.

A kiedy w szarości dnia
powiesz, że brak ci słów
- to powróć do Słowa Bożego,
a słońce zaświeci ci znów.


Zatrzymaj się, człowieku

Zatrzymaj się, człowieku,
bo nie prześcigniesz Świata,
który stworzony dla ciebie
od wielu tysięcy lat.

Ciągle się w życiu śpieszysz.
Czas wstrzymać swój pęd szalony.
Wszak nieustanny ten wyścig
przez ciebie jest dziś tworzony.

Być zawsze w tym biegu pierwszym
- obrałeś sobie za cel
- bez praw natury, bez Boga,
budując wieżę Babel.

To wiek dwudziesty pierwszy
- technika, luks samochody,
pragnienie swobody, przepychu,
władzy i dużych dochodów.

Myślałeś, że wiesz już wszystko,
że jesteś panem życia
- a wstrzymał cię mały wirus,
co się pojawił z ukrycia.

Zatrzymał cię w twoim biegu
na twe zastanowienie...
Puste ulice, miasta,
strach trwoga i zwątpienie.

Przez tę pandemię okrutną
stanął na chwilę twój czas.
Bo czas przemyśleć swe czyny.
Nasz Stwórco, ochraniaj nas!


Ballada o kosie

Kiedy na sierp przyszedł
już czas zasłużony,
żąć zboże zakończył
stary i skrzywiony.

I weszła na pole
zgrabna, wydłużona,
tańcząc w rytmie walca
kosa zadziwiona,
        
by szybciej od sierpa
łan padł pod jej stopy
zebrany, związany
już powrósłem w snopy.

Potem ustawione
równiutko w dziesiątki
snopy złotokłose
- żniw to są początki.

Jeszcze tylko nakryć
przed deszczem chochoły,
by, gdy snopy suche,
zwozić do stodoły.

Kosa do południa
zwykle pracowała
tnąc zboże z wysiłkiem.
Na koniec tępiała.

I tak długie lata
kosa pomagała.
Lecz były też czasy,
gdy kosa stawała

na sztorc z kosiskiem,
by bronić Ojczyzny,
gdy chciano nam zabrać
ziemi obszar żyzny.

Odważnie stawała,
biła się z wrogami.
Odniosła zwycięstwo
pod Racławicami.

Gdy szła na armaty
w rękach Głowackiego,
broniła wolności
narodu polskiego.

Teraz, gdy kombajny
weszły już na pola,
kosa odstawiona,
taka dziś jej dola.

Lecz jeszcze przez lata,
koso nasza luba,
w sercach nam zostaniesz
jako nasza chluba.


Nasz czas

Pamiętam jasne, pogodne niebo.
Czystą zielenią malował się las.
I śpiew skowronka nad brązu glebą
- to czas dzieciństwa, wspaniały czas.

Zabawy beztroskie i proste życie.
Świat kolorowy zadziwiał nie raz.
Mama i Tata też tacy młodzi.
Świat śmiał się do nas – młodzieńczy był czas.

Potem nauka, tajniki wiedzy.
I pierwsza miłość łączyła nas.
Wakacje, słońce, serca gorące,
pierwsze wzruszenia – miłości był czas.

W kolejnych latach już wspólnie z żoną
na drogę życia weszliśmy wraz.
Dzieci, rodzina, wspólne marzenia,
praca, wyjazdy – wspólny był czas.

Wtedy jak muzyk, co był zbyt senny
i przez pomyłkę fałszywy dał bas,
nagle zaskoczył nas stan wojenny.
Zaburzył rytm życia – stracony to czas.

Lecz jak po burzy słońce wychodzi
na jasne niebo, by ogrzać nas
- Polak papieżem! – wieść się rozchodzi.
Nadzieja wraca – radosny to czas.

Życie nam płynie - wciąż spraw bez liku
- i będzie płynąć dopóki świat trwa.
I jak w tej pieśni o Titanicu
orkiestra czasu ciągle nam gra.

Anna Kaszub
Urodziłam się 25 kwietnia 1976 w Dębicy. W klasie czwartej Szkoły Podstawowej w Przecławiu rozpoczęłam naukę gry na pianinie. Dostałam się do Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Mielcu. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że muzyka stała się moim wykształceniem. Ukończyłam II Liceum Ogólnokształcące w Mielcu oraz studia w Wyższej Szkole Pedagogicznej. Jestem nauczycielem muzyki, a po studiach podyplomowych także plastyki.
Od pewnego czasu swoje uczucia ujmuję w strofy wierszy, powiedzenia i sentencje


***
Do okien zagląda stale dzień i noc
Pokochać piekło i zaświaty
Tu i ówdzie strzęp lub słowa ślad
jak powstrzymać inwazję bladych twarzy?
W tańcu pracy pszczoły na urodzaj liczą
i nic się nie kończy prostym tak lub nie.

***
Blask i drżenie smyczkowej melodii  posyłam
Dnia pełnego, innego niż wszystkie mocno ślę
Słonecznego wszystkiego
W podniebną dal bez końca
u samych szczytów dnia nowego
blask złotego słońca niech brzmi
moc jasnych tajemnic
nie mniejszych ale zawsze różnych
i dobrych chwil posyłam od początku do końca
Słonecznego lepszego


w noc uśpionej Galilei
Lampka oliwna
już ciepłym płomieniem skrzy
W kąciku – zawiniątko
Nasz Święty Zamyślony
W czas radości
posyłam garść jasnych chwil, by żyły najmocniej,
zwykłą dobroć, dłuższą od miłości
i nadziei, bez pożegnań,
Kiedy jednak myśli drżą smutnym staccatem,
a chwile przewijać się będą jak muzyczny obraz melodramatu
i na gruzach dekalogu znajdzie się nasze 'ja'
wtedy niech w oczach mądre łzy staną
jak na choince barwnej błyszczące świeczki
Gdy Święta Chwila mgłą się stanie i
spojrzenia odbijać się będą od suchej codzienności,
a od zimnej etiudy zabrzmi dysonansowy akord
posyłam w pierwszych taktach kolędy złoty obłok marzeń,
który ciepłe myśli ogarnie
i chwile dobrych wzruszeń napełni. Najlepszego.


Burza
bo za oknem grzmot się ściga z błyskawicą
świt z migotliwą tańczy falą
drży niepewny siebie dzień


***
Jaka moc drzemie w tej przygodzie
w której krańce wyznaczają chrzest i stypa…?

***
rozognione krople oliwy
to przemijanie
w trudzie prawdziwym


***
spleść  marzenia w bukiet, promieniem przewiązać,
muzyką przyrody ukoić  niepokój

 

 

Please publish modules in offcanvas position.